Nie będziemy razem, bo nie ma przyzwolenia na zdradę o świcie i na fałsz przekraczający ludzką miarę. Nie możemy być razem, bo nasz gniew jest dziś bezsilny, gdy zabrano nam tylu niezastąpionych. Nigdy nie będziemy razem, bo pamiętamy - kto siał nienawiść i chciał zebrać jej żniwo.

niedziela, 16 lipca 2017

CIEŃ

Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce – to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej – były złodziejstwa, pozostające bezkarne. Ponad wszystkim w Polsce zapanował interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie.
W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu. 
Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej nikt w Polsce nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego, którego wszak mogłem nie zwoływać. 
Naród się jednak nie odrodził. Szuje i łajdaki rozpanoszyły się. Naród odrodził się w jednej tylko dziedzinie, w dziedzinie walki orężnej, tzn. pod względem odwagi osobistej i ofiarności względem państwa w czasie walki. Dzięki temu mogłem doprowadzić wojnę do zwycięskiego końca. We wszystkich innych dziedzinach odrodzenia nie znalazłem.
Ustawiczne waśnie personalne i partyjne, jakieś dziwne rozpanoszenie się brudu i jakiejś bezczelnej, łajdackiej przewagi sprzedajnego nieraz elementu.
Rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi.
Swobody demokratyczne zostały nadużyte tak, że można było znienawidzieć całą demokrację.
Interes partyjny przeważał ponad wszystko.
Partie w Polsce rozmnożyły się tak licznie, iż stały się niezrozumiałe dla ogółu. To wszystko skierowane było przeciw każdemu, kto reprezentował państwo. Tych reprezentujących państwo było trzech: mnie, jako Naczelnikowi Państwa, obrzydzano życie ciągłą nagonką, oszczerstwami i najwstrętniejszymi potwarzami. Nie upadłem tylko dlatego, że jestem silniejszy od was wszystkich. Drugiego reprezentanta wprost zamordowano, a moralni sprawcy tego mordu uszli bezkarnie. Trzeci padał pod ciężarem męki z powodu sejmu i senatu. Gdy byłem po raz ostatni w Belwederze u pana Wojciechowskiego, żal mi go było. Człowiek tajał, postarzał się pod wpływem pracy sejmu i senatu. Kiedy go usiłowałem namówić do nieulegania wpływom partyjnym, odrzekł, że chciałby partiom oprzeć się, ale czuje, że ulegnie. (…)
Wydałem wojnę szujom, łajdakom, mordercom i złodziejom i w walce tej nie ulegnę. Sejm i senat mają nadmiar przywilejów i należałoby, aby ci, którzy powołani są do rządów, mieli więcej praw. Parlament winien odpocząć. Dajcie możność rządzącym odpowiadać za to, czego dokonają. Niech Prezydent tworzy rząd, ale bez nacisku partyj. To jest jego prawo. (…)
W rozkazie moim do wojska powiedziałem, że wziąwszy państwo słabe i ledwie dyszące – oddaliśmy obywatelom odrodzone i zdolne do życia.
Cóżeście z tym państwem uczynili? Uczyniliście zeń pośmiewisko!

Z przemówienia Marszałka Józefa Piłsudskiego do przedstawicieli stronnictw sejmowych – 29 maja 1926 roku.



Był cień, który biegł koło mnie - to wyprzedzał mnie, to zostawał w tyle.
Cieniów takich było mnóstwo, cienie te otaczały mnie zawsze, cienie nieodstępne, chodzące krok w krok, śledzące mnie i przedrzeźniające. (…)
Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba - rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie - ten potworny karzeł pełzał za mną jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów - to obcego, to swego państwa, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie, ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęski. (…)
            Potworny karzeł, wylęgły z bagien rodzimych. Bity po pysku przez każdego z zaborców, sprzedawany z rąk do rąk, płatny. Oto ci, którzy chcą obniżyć do swego poziomu to, co zostało wzniesione wysoko.
Moi panowie, powtarzam, nie znam, gdy nad ubiegłymi latami się zastanawiam, nie znam zjawiska bardziej stałego, bardziej metodycznie prowadzonego jak to dotykanie rodzinnych stosunków, przed którymi każdy człowiek się zatrzymuje, jak to dotykanie moich przyjaciół, mojego otoczenia, każdego nieledwie człowieka, który się do mnie zbliżył, brudnymi rękoma, brudną duszą, brudnymi słowami i brudnym, stęchłym powietrzem.
Nie znam, moi panowie, zjawiska bardziej stałego, gdy przebiegam swoją historię za ubiegłe lata!...
Miałem przyjaciół, którzy się zmęczyli i odeszli, miałem współpracowników, z którymi źle czy dobrze współpracowałem, którzy w ten czy inny sposób ode mnie odchodzili. Ale to paskudztwo duszy, które do mnie przylepiano, było tak nieodłączne, tak systematyczne, że gdy myślę o przeszłości, zawsze się oglądam, czy ubranie moje jeszcze nie cuchnie.
A plucie to chrzczono wysokimi słowami, wysokimi hasłami. Była to prasa tak zwana narodowa, prasa tak zwana patriotyczna! Nie jest to tragizmem - dla mnie. Rzeczy takie rzadko się zdarzały na świecie, gdyż są one potworne, niemoralne, dzikie i wstrętne.
Wylęgać się takie zjawiska mogą tylko w bagnie niewoli, przez które narody przechodzą.


Józef Piłsudski w Hotelu Bristol, 3 lipca 1923 roku. 

60 komentarzy:

  1. Panie Aleksandrze,

    Ponadczasowe, wstrząsające słowa Piłsudskiego i ... wspaniała alegoria!

    Gdy w latach 2008-2009 opisywałem na blogu aferę marszałkową (ówczesne „niezależne media” używały szalbierczego terminu „afera aneksowa”) i przez kolejne miesiące zadawałem B. Komorowskiemu szereg pytań, publikacje te były "profilaktycznie" cenzurowane na „niezależnym forum blogerskim” - Salon24. Doświadczałem też szczególnych form zainteresowania służb III RP, o których – z oczywistych powodów, nie mogę otwarcie dywagować. =>link.

    Serdecznie dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Urszulo,

    Jeśli alegoria,(której ukryć przed Panią nie sposób) pozostańmy blisko myśli Józefa Piłsudskiego. Tych z testamentu wielkiego Polaka.

    -Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą
    Za innych śladem iść tą samą drogą.
    A gdy się duma z nieszczęścia wylęgnie,
    To i Bóg czoła takiego nie sięgnie,
    To nawet wiara nie pochyli głowy;
    A cóż dopiero piorun, miecz, okowy,
    A nawet ludzkie przekleństwo i wzgarda:
    Tak była ciemna, taka była harda
    Duma w tym sercu. Na co mnie przywiodła,
    Ty wiesz — lecz duszy nie sądź, bo nie podła.

    Bardzo dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowni Państwo,
      Urszulo i Aleksandrze,

      A próżny "gigant" medialny w "strefie wolnego (od czego?) słowa", filar wszystkich "pudeł rezonansowych" Sakiewicz śmiał porównać "wielkiego stratega", brata zamordowanego, mojego Prezydenta, Jarosława (niestety też) Kaczyńskiego do Tej Wielkiej Postci.
      Postaci nie z cienia polskiej historii, a Postaci cień rzucającej na wszystkich, którzy przed Nim i po nim dostali od "kłamstwa demokratycznego" szansę przewodzenia narodowi, możliwość równania w górę, co jest niestety nieosiągalne w ramach demokratycznego sita dla "miernych, ale wiernych". Naczelnik nie był "efektem" pijarowego konkursu dla plebsu. Był przywódcą z krwi i kości, bo tak chciał, bo to osiągnął trudem ponad rozumienie i realizowaniem jasno określonego celu. Ten Cień, to cierń kłujący ich pychę, bezkarne rozpasanie kryte immunitetem i drwienie z mitu suwerena równie marnego jak jego wybrańcy. Dlatego Cień Maximus stał się punktem odniesienia dla "elit trwania" przy minimum, a obiektem nieustannych ataków dla miernot samodeklarujących się jako elity. Ten "Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach" zniknął w Jego wielkim cieniu rzucanym z Wawelu w którym mamy szansę wykuć Polskę na Jego miarę. Czy mamy?
      Sakiewicz: Nie bałbym się dzisiaj nazywać Kaczyńskiego naczelnikiem państwa - http://telewizjarepublika.pl/sakiewicz-nie-balbym-
      sie-dzisiaj-nazywac-kaczynskiego-naczelnikiem-panstwa-moj-pilsudski-cykl-wywiadow,45335.html

      Bój się Boga Sakiewicz.
      http://rodaknet.com/IMAGES/biezaczka/2017_03_15_naczelnik.jpg

      Pozdrawiam serdecznie Państwa

      Usuń
  3. Im bardziej wszystko sie zmienia tym bardziej pozostaje takie samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu widać w jakim gównem jest twór IIIRP.

      Usuń
  4. "Przez 8 lat reżim PO/PSL nie pokazał żadnego protestu opozycji.Od 2 l @pisorgpl nagłaśnia każdą akcję Targowicy.To"demokracja"czy głupota?"

    Żeby jakoś się uspokoić... jak nazywa się ten,kto umie w prostych słowach nazwać myśli, pytania i takie tam... kłębiące się w tysiącach serc?? Tak, to poeta.
    Jeśli więc przyjdzie może kiedyś Panu Autorowi, żeby to wszystko, znaczy ten Blog... w cholerę albo co... to niech sobie przypomni obowiązki, jakie zawsze mieli i mieć będą Poeci.
    Tak to widzę ja, całkiem marny, osiwiały żuczek z Saskiej Kępy

    OdpowiedzUsuń

  5. "RZĄDY PIS" - czyli - SZAG WPIERIOD (dla picu) - I DWA NAZAD (realnie)

    Obrzydzenie bierze, kiedy się patrzy na tzw. Wysoką Izbę, i na tzw. posłów tzw. opozycji, których większość powinna być umieszczona w zamkniętych zakładach psychiatrycznych, jeśli nie po prostu w kryminale.

    Dochodzi do tego galopująca impotencja tzw. władzy. Trzeba mieć naprawdę dużo samozaparcia, żeby prostą (i miejscami nawet słuszną) ustawę sądową tak widowiskowo rozłożyć z powodu fochów kasty prawniczej i gazetowych mędrków.

    Chyba, że - ku czemu się skłaniam - "ustawa" i tak była dla picu - żeby sobie "elektorat" najpierw nadziei narobił, a potem wyklinał do woli złą "opozycję" i złych "sędziów" za kłody rzucane pod nogi, robienie wbrew, itepe.

    PiS powinien uważać, bo zaczyna ludzi śmieszyć. (Śmieszy już także własny elektorat). A to bywa dla władzy zabójcze.

    "Punktuje" za to - i to jak! - prezydent Duda i jego, ekhm ... drużyna. Która (zwłaszcza w osobie p. Szczerskiego) robi się tak butna, że już nie tylko MON, ale i MSZ po kątach rozstawia. Aktualnie najwyraźniej bierze się za MS.

    Pozdrowienia dla wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny panie Aleksandrze,

    W 2015 roku jeszcze miałem nikłe nadzieje, że może się przebudzi, że może jednak wybieramy takiego Kaczyńskiego, że jak otrzyma władzę to się ocknie. Zawiódł i co miesiąc gra tę samą nutę na wygranie następnych wyborów rzucając "wyborczą kiełbasę", +to, +tamto, a pomijając to co rzeczywiście dla Polski niepodległej i wolnej ważne, a o czym Pan pisze od lat.
    Tymczasem wczoraj się wk...ł i zobaczyłem tego na kogo głosowali Polacy:
    "- Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata. Niszczyliście
    go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami".
    Szkoda, że to tylko w emocjach, a nie na codzień, na zimno i z żelazną konsekwencją. Nie wiem czy zaraz wielkim, ale mógły
    udowodnić że jednak jest strategiem i liderem. Polityczna bieżączka pokazuje, że to jednak emocjonalny wyskok, jedynie. Szkoda, bo ma wszystkie instrumenty by być skutecznym.

    Acha, a "produkt pijarowy" właśnie zaczyna się usilnie miziać w stylu UW-eckim z Obcymi jako "prezydent wszystkich Polaków"
    i totalniaków. "Mała ustawa" przeciw swemu niegdysiejszemu patronowi Ziobrze, 3/5 w sejmie (nie do osiągnięcia) grzebie(?) jego
    reelekcję u wielu zwolenników, ale nie przeszkodzi wyznawcom. Demokracja znowu górą, psia krew.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Szanowny Panie Aleksandrze,

    I jeszcze z dzisiejszej bieżączki:
    "Doprowadzony do ostateczności Jarosław Kaczyński utwierdził się wczoraj w przekonaniu, że nie istnieje żadna droga pośrodku, a jedyną szansą na dokończenie reformy państwa jest całkowita marginalizacja totalnej opozycji. Obym się mylił, ale dziś wszystko wskazuje na to, że w tej wojnie nie będzie brania jeńców".
    http://wpolityce.pl/polityka/349521-jaroslaw-kaczynski-mial-powody-do-okazania-emocji-teraz-czeka-nas-prawdopodobnie-wojna-totalna

    Poza eksplozją emocji nic na to nie wskazuje, ale mam nadzieję, że autor się nie myli i... Minister Macierewicz zyska sojusznika o niewątpliwie dużych, niewykorzystanych możliwościach.

    Czy widzi Pan taką szansę?

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Aleksandrze,

    Dlaczego płk Aleksander L., choć został skazany prawomocnym wyrokiem, nie siedzi od września w kryminale? Oto odpowiedź:

    https://dorzeczy.pl/kraj/36076/Sad-Najwyzszy-wyznaczyl-nowy-termin-rozprawy-ws-bylego-pulkownika-WSI-Aleksandra-L.html

    Aleksander L. do tej pory nie rozpoczął odbywania kary, choć prawomocny wyrok skazujący go na karę 4 lat bezwzględnego więzienia za płatną protekcję przy weryfikacji oficera WSI zapadł we wrześniu ubiegłego roku.

    Jak się okazuje, do zakładu karnego trafiła już nawet dokumentacja Aleksandra L., a on sam został wezwany do stawienia się w nim. Nie doszło do tego, ponieważ już 15 września ubiegłego roku obrońca skazanego złożył wniosek o odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności. [...]


    WŁADZA - "NASZA", SĄDY - W PERMANENTNYM REMONCIE (podobno) "NAPRAWCZYM", A III RP JAK ZWYKLE, NIE JEST W STANIE WYEGZEKWOWAĆ WYROKU NA JEDNYM ESBEKU!

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciężko się to wszystko czyta. Czlowiek miał nadzieję ,że wreszcie zaczniemy powolutku wychodzić na prostą, że to przybliży nas do opublikowania tego nieszczęsnego aneksu WSI.
    Marian i Chojecki nawoływali od początku tych rządów "Jarosławie wywrócić stolik (okrągły - jakby jakas niemota to czytała :)
    Nie wiem czy to czas ale gdzieś z tylu głowy słyszę to zdanie- miałeś chamie złoty róg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Aleksander pewnie jest na zasłużonym urlopie skoro nawet na tweeterze cisza. A może robi to co powinna zrobić TVP, czyli nie zwraca uwagi na wybryki antypolskiej hołoty. PS.Wydaje mi się, że cała praca Pana Aleksandra ma na celu uzmysłowienie wszystkim, że bez wywrócenia stolika nie może być mowy o niepodległej Polsce.

      Usuń
    2. Adam,

      Urlopu nie planuję, ale prawdą jest, że komentowanie tego cyrku uważam za rzecz zbędną i niegodną ludzi rozumnych.
      W minionych dwóch latach wielokrotnie pisałem, że czekają nas kolejne odsłony wojny hybrydowej i rozliczne kombinacje ludzi bezpieki.
      Co ciekawe, oni czują się dziś na tyle pewnie, że na swoich stronach internetowych przedstawiają konkretne plany działań destrukcyjnych. Najwyraźniej wiedzą, że ten rząd nie dysponuje sprawnym kontrwywiadem.

      Usuń
  10. offtopic, niemniej bardzo ważny.

    http://300polityka.pl/live/2017/07/19/czarnecki-prawda-o-katyniu-tez-wychodzila-przez-kilkadziesiat-lat-tak-samo-bedzie-z-prawda-o-smolensku/

    O ile nawet w najmniejszym stopniu nie cenię Pana Czarneckiego, o tyle uważam go za polityka, którego wiele wypowiedzi jest wartych uwagi. Powyższa wypowiedź nie została zauważona w chaosie ostatnich dni, jednak moim zdaniem jest znamienna i bardzo smutna. To jedno zdanie może być kroplą przelewającą czarę goryczy ludzi wciąż wierzących (mimo dwóch latach rządów PiS) w wyjaśnienie i ukaranie odpowiedzialnych za zbrodnię smoleńską.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma nic gorszego niż spóźniona interwencja neosłużb "dobrej zmiany" licząc przykładowo od osławionego mityngu esbeków w Soczewce i rozzuchwalanie bezkarnej hucpy FSSM. Teraz osiągnęli jedynie,niewykluczone że z użyciem równie osławionej esbecko-chińskiej firmy Konsalnet,efekt tworzenia fałszywej martyrologii.Podobnie zresztą jak w przypadku publicznego linczowania młodego,który się postawił starym ws.podatku paliwowego.Tu działa mechanizm następujący: prezes dał się sprowokować i wybuchnął/wkurzony młody zrobił na złość i skrytykował pseudoustawę o mafii togowej/wkurzony kolektyw starych pokazał młodemu kto tu rządzi.Efekt podobny raczej do efektu z innym młodym w MON."Brawo":montaż reżimu (p)rezydenckiego jak widać postępuje wytrwale.Z całym szacunkiem do śp.Marszałka ale śmiem wątpić,czy śp. płk.(obecnie generał)R.Kukliński byłby zadowolony z takiego rozwoju sytuacji.Pozdrawiam po długiej przerwie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowny Panie Autorze,
    czy podejrzewa Pan, że jednym z wydarzeń świadczących o "wybudzeniu" prezydenta, będzie jego weto do ostatnich ustaw przegłosowanych przez PiS?
    Z pozdrowieniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan Grochola,

      Nie sądzę, by Duda zdecydował się na taki krok. Nie jest to potrzebne, bo cel – sparaliżowanie „reformy sądownictwa” został już osiągnięty.
      Swoim zachowaniem prezydent potwierdził też (przed układem III RP) że jest wiernym strażnikiem ich interesów.
      Duda może zatem podpisać ustawę i -tym samym, zarobić kolejne punkty sondażowe, a nawet zasłużyć na wzrost „zaufania” wśród elektoratu PiS.

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
    2. Szanowny Panie,
      czy nie jest tak, że rozpoczął się proces jawnego odwracania roli Andrzeja Dudy z "pisowskiego prezydenta" na "światłego męża stanu", "prezydenta wszystkich Polaków", "godnego następcę Bronisława Komorowskiego"? Tak jak Pan napisał, prezydent nie musiał decydować się na weto, jednak to zrobił, co świadczyłoby o próbie zbudowania "nowej siły" wokół jego osoby/środowiska. Innymi słowy, czy nie mamy do czynienia z rozpoczęciem procesu przejmowania elektoratu "światłej prawicy" oraz części wyborców PO tudzież N.? Jak Pan ocenia exodos tego żałosnego dramatu, którego byliśmy świadkami? Z pozdrowieniem,

      Usuń
  13. rodakvision1

    Panie Mirosławie,

    To tylko wazeliniarstwo, choć w skrajnej i obrzydliwej postaci.
    Ci ludzie – tak Sakiewicz, jak Kaczyński, nie mają nic wspólnego z dziedzictwem Józefa Piłsudskiego i myślą polityczną II Rzeczpospolitej.
    Dla nich bożkiem jest demokracja. A nawet nie ona sama, lecz jakaś karykatura tego najgłupszego ustrojstwa, skrojona na miarę sukcesji komunistycznej pod nazwą III RP.
    Dla nich wartością jest parlamentaryzm i interesy partyjne, które to „wartości” Józef Piłsudski miał w głębokim poważaniu i uważał za główne zagrożenie dla wolnego państwa. Słowa Marszałka z 1926 roku nie pozostawiają wątpliwości:
    „Staję do walki, tak jak poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partyj i stronnictw nad Polską, zapominaniem o imponderabiliach, a pamiętaniem tylko o groszu i korzyści.”
    Tylko partyjny wazeliniarz lub człowiek bez głębszej wiedzy historycznej, mógłby porównywać J.Kaczyńskiego do postaci Marszałka.
    Piłsudski to żołnierz, człowiek wielkiego czynu i walki zbrojnej.
    Kaczyński jest zaś jednym z wielu działaczy politycznych, choć mistrzem mętnych słów i partyjnych gierek.
    Marszałek miał jasną wizję Polski i potrafił ją realizować. Jeśli było trzeba, również siłą.
    Prezes PiS ma zaledwie wizję sprawowania władzy partyjnej i próbuje ją wcielać w życie „metodą błędów i pomyłek”, za które płacą jego wyborcy.
    O tysiącach różnic, dzielących te dwie, skrajnie odmienne postaci, można by napisać rozprawę, ale stawianie obok siebie Piłsudskiego i Kaczyńskiego jest nie tylko ahistoryczne lecz zwyczajnie głupie.

    W Instytucie Józefa Piłsudskiego w Londynie znajduje się zbiór wypowiedzi Marszałka, zatytułowany "Gdyby żył Marszałek Piłsudski". Myślę, że gdyby tak było, usłyszelibyśmy dziś jasną diagnozę:
    „Konkurencja partyjna poszła u nas od pierwszej chwili istnienia państwa tak dziwacznie i tak ostro, a zarazem z tak wielką ilością kłamstwa i łajdactwa, że od razu zaczęło się wytwarzać to, co nazwałem: cloaca maxima. Każde nadużycie, każde łajdactwo było dobrym wtedy, gdy robił je członek partii własnej, złym zaś tylko wtedy, gdy robił je członek innej partii.”
    Nam zaś, zachłyśniętym mirażami „demokracji” III RP, Piłsudski powiedziałby twardo:
    „Wy tej Polski nie utrzymacie. Ta burza, która nadciąga, jest zbyt wielka. Obecna Polska zdolna jest do życia tylko w jakimś wyjątkowym, złotym okresie dziejów.”

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Urszulo,

    Na naszych oczach rozgrywa się ponura farsa. Komentowanie jej jest tym trudniejsze, że trzeba w sobie zwalczyć naturalny odruch zniechęcenia i gniewu.
    Zniechęcenia – z powodu nieudolności, słabości i skrajnej głupoty partii rządzącej, która mając za sobą poparcie milionów Polaków i przyzwolenie na siłową rozprawę ze zdrajcami, zabawia się w jakiś pokraczny „parlamentaryzm” i hołubi antypolską targowicę.
    Gniewu zaś – na naszych ukochanych rodaków, którzy nawet w tak ekstremalnej sytuacji, nie dostrzegają prawdziwego oblicza tej partii i nie chcą widzieć, kim jest ów „projekt pijarowski” zasiadający w Pałacu Prezydenckim.
    Napisałem kiedyś o A.Dudzie, że to „główny hamulcowy”. Rola, jaką prezydent odegrał w farsie zatytułowanej „reforma sądownictwa”, dobitnie pokazuje trafność tej opinii. Prezydenckie ultimatum i pomysł wyboru sędziów SN większością 3/5 głosów, dostatecznie sparaliżują nawet tą okrojoną „reformę” i uczynią z niej bezużyteczne narzędzie.
    Dziś jest dobry moment, by wybór „pana nikt” na najwyższe stanowisko w państwie, oceniać w kontekście rzeczywistych zachowań ośrodka prezydenckiego: w odniesieniu do ataków na ministra Macierewicza, ukrywania Aneksu i nierozliczenia prezydentury Komorowskiego, dokonywanych przez Dudę wyborów personalnych i torpedowania niemal każdej (nawet kosmetycznej) próby zmian obecnego status quo.

    Z tej farsy, warto jednak wyprowadzić istotną lekcję i zadać sobie pytania: jaka jest prawda o „państwie prawa i demokracji” i dlaczego ten rząd nie reaguje na jawne zapowiedzi zamachu stanu, zaś prorządowe media tak usilnie nagłaśniają każdą wypowiedź i akcję targowicy?
    Przypomnę, że niejaki Frasyniuk deklaruje wprost - „mamy zamach stanu, ten protest musi się rozlewać”, pewna niszowa gazeta, o nazwie „wyborcza” nawołuje - „wyjdź na ulicę, sparaliżuj miasto”, zaś hołota wylegująca się przed Sejmem proponuje następcom Cyby – „Duda musi odejść z tego świata”.
    Jest oczywiste, że w każdym, normalnym (czyli szanującym się) kraju, tego rodzaju wypowiedzi i zachowania musiałby wywołać reakcję służb ochrony państwa. Nastąpiłyby aresztowania i procesy puczystów, zaś organizacje i media nawołujące do bezprawnych akcji, zostałyby natychmiast zlikwidowane. Taka reakcję podjęłoby państwo, które dba o bezpieczeństwo obywateli i w którym istnieją rządy prawa i demokracji.
    Nie ma przecież wątpliwości, że chodzi tu o poważne przestępstwa związane z próbą "zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej" oraz "podjęcia działania zmierzającego bezpośrednio do usunięcia przemocą organu konstytucyjnego".
    Skąd więc taka niemoc rządzących i czym ją wytłumaczyć?

    cdn

    OdpowiedzUsuń
  15. Znajduje tylko jedno wyjaśnienie. Zachowanie rządu, który dysponuje całym aparatem bezpieczeństwa, ma poparcie wielomilionowej rzeszy obywateli i codziennie otrzymuje nowe dowody bezprawnych akcji „opozycji”, świadczy, że III RP nie jest i nigdy nie była państwem prawa i demokracji.
    Gdyby było inaczej, przestępstwa wymierzone w państwo, nie mogłyby uchodzić bezkarnie. Na tym polega istota państwa kierującego się zasadami prawda i wolą suwerena.
    Jeśli ktoś znajduje bardziej logiczne wyjaśnienie, chętnie usłyszę argumenty.
    Ja nie znam innego.
    Za tą konkluzją powinna podążać kolejna. Nachalne nagłaśnianie i epatowanie odbiorców barbarzyństwem i bezprawiem owej „opozycji”, wydaje się kompletnie irracjonalne, a nawet szkodliwe dla interesów rządzących.
    Jeśli nie ma woli egzekwowania prawa, wystarczyłoby przecież (jak przez osiem lat czynił reżim PO-PSL), zignorować te zadymy i nie pokazywać ich Polakom.
    Po kilku miesiącach pies z kulawą nogą nie pamiętałby, kto zacz Kijowski, Frasyniuk, Mazguła czy inny Michnik.
    Nie ma przecież większego nieszczęścia dla ćwierćinteligentów i kiepskich komediantów, jak odebranie im widowni i skazanie na zamilczenie. Proponowałem to już w roku 2015, w tekście „Trzy kroki”.
    Oni istnieją, bo są pokazywani w okienkach tv i cytowani przez tzw. media. Cały ich byt polityczny i siła oddziaływania opiera się na tym przekazie i jest zależna od woli medialnych demiurgów.
    Argumentacja (popularna w „środowisku patriotycznym”), jakoby pokazywanie tych patologii miało przynieść Polakom wiedzę o intencjach i kondycji owej „opozycji” oraz podpieranie tych wywodów żałosnymi „sondażami”, jest niewarte funta kłaków.
    Trzeba się bowiem zdecydować: albo mamy „media narodowe” i przekaz kierowany do ludzi rozumnych, albo Kurski i jego kolesie prowadzą kampanię propagandową dla pospolitych debili.
    Bo zaiste, trzeba być debilem, by po tym, co stało się w Smoleńsku i po ośmiu latach nieszczęść rządów PO-PSL, nadal nie wiedzieć – do czego zdolni są Oni. Trzeba być skończonym głupcem, niewartym żadnej uwagi, by po tak bolesnych doświadczeniach, nie rozumieć jeszcze - z kim mamy do czynienia.
    Nie ma takich granic zdrady i plugastwa, których targowica nie mogłaby przekroczyć. Nie ma też takiej podłości, której nie potrafiliby wyrządzić Polakom.
    Kto jeszcze tego nie wie i trzeba mu serwować bełkot Schetyny czy Michnika, nie zasługuje na miano istoty rozumnej.

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdy czytam wypociny nieszczęśników z prorządowych „wolnych mediów”, zaczynające się od słów „szokujące”, „niebywałe”, „to się w głowie nie mieści”, w których ekscytują się zachowaniem owej „opozycji”, zdobywam kolejne dowody, że mamy do czynienia z ordynarną mistyfikacją i chamską propagandą.
    Te rzeczy są nagłaśniane i usilnie narzucane Polakom tylko dlatego, by zbudować fałszywy obraz „oblężonej twierdzy” – zewsząd atakowanej i zagrożonej partii Kaczyńskiego, która musi się bronić przed ogromnymi siłami zła i ciemności.
    Kurski, Sakiewicz czy Karnowscy, tylko dlatego zaśmiecają domy Polaków ekskrementami owej „opozycji”, by ich partyjni koledzy mogli oszukać wyborców pozorami „dobrej zmiany” i nie byli rozliczeni za tysiące zaniechań i dowodów słabości.
    To przekaz kierowany do najbardziej prymitywnych odbiorców, którzy zachłystują się „szokującym” zachowaniem targowicy i nie chcą pamiętać, że partia Kaczyńskiego ma dziś wszystkie instrumenty, by w ciągu paru godzin położyć kres jakimkolwiek „puczom” i „zamachom stanu”. Ale ta partia – zamiast robić to, do czego została wybrana i za co jej politycy biorą ciężkie pieniądze, woli rwać szaty nad „niedemokratycznością totalnej opozycji”, „mobilizować” wyborców wokół „jedynie słusznej linii” i mamić ich fałszywą kreacją.
    Poprzez takie kreacje umacnia się niewolniczą mentalność rabów – najbardziej pożądanych wyborców III RP. Dość posłuchać, jak wyznawcy pana Kaczyńskiego perorują o „nieotwieraniu kolejnych frontów” i „unikaniu prowokacji” i z jaką obawą zastanawiają się - „co powie Unia, jak zareaguje USA, co zarzuci „opozycja”, by zrozumieć, że taki model pseudo wolności i pseudo patriotyzmu propagują partyjni macherzy.
    Dlatego mianem „pragmatyzmu” i „rozsądnej strategii” osłania się dziś pospolite tchórzostwo, głupotę i konformizm, a „papierowe żołnierzyki” PiS mogą odgrywać rolę uciśnionych dziewic.
    Male to, nędzne i bliskie cloaca maxima (J. Piłsudski).
    Jak Pani widzi, nie ustrzegłem się emocji w tym komentarzu. I wcale tego nie żałuję, bo oglądanie dzisiejszych igrzysk jest czynnością uwłaczającą ludziom rozumnym, czymś wyjątkowo paskudnym i irytującym. Przyznam, że po tym, czego doświadczyliśmy w posmoleńskiej magmie, do głowy by mi nie przyszło, że będziemy świadkami takich sytuacji.

    Pozdrawiam Panią

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Aleksandrze, faktycznie porównywanie (przez "niezależne" media) Kaczyńskiego do Piłsudskiego - zupełny odlot. Z drugiej strony, wątpię czy sam Marszałek byłby w stanie zapobiec temu co się z Polska wyprawia. Inne czasy, inna sytuacja międzynarodowa.
    A Kaczyński? Żeby można było z Polski uczynić normalne państwo, JK musiałby postąpić tak, jak Erdogan w Turcji (chodzi oczywiście tylko o metody). I nawet "dysponując instrumentami" (o których skuteczności pod obecnymi rządami nie jestem w pełni przekonany), wątpię czy rząd PiSu przetrwałby tydzień.
    Powstaje pytanie: czy PiS naprawdę chce "obalić komunę", czy to jest tylko teatr, a Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że pewnej granicy przekroczyć nie może i zachowuje się tak jak gosodzrz domu Anioł z Alternatywy 4: "... no chcieli my, ale pprrr..."
    Co do Dudy nie mam złudzeń. Zapewne nigdy ne zostałby prezydentem, gdyby nie było pewności, że po objęciu prezydentury będzie "na kursie i na ścieżce".
    Przecież ludzi na tak wysokie stanowiska "przygotowuje się" na długie lata wstecz.
    Czarno to wszystko widzę. Z kolei, jak pomyślę o powrocie do władzy tej hołoty, skóra cierpnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Aleksander Ścios,

    podpowiadam definicje różnicujące miedzy Józefem Piłsudskim a Jarosławem Kaczyńskim:

    - pierwszy to wprawdzie nie pozbawiony istotnych wad, ale polski mąż stanu;

    - prezes Kaczyński zaś to natomiast - posługując się dorobkiem intelektualnym Cata-Mackiewicza (który nota bene widział marszałka Piłsudskiego jako monarchę)- stary matador partyjny.

    To chyba najlepiej oddaje różnicę.

    Problemem w moim odbiorze nie ejst zafiksowanie PiSu na demokracji, bo oni mają ją w poważaniu, ale fakt, że siła polityczna Jarosława Kaczyńskiego została zbudowana na fundamentach osadzonych w całości w porządku okrągłostołowym. Kamieniem węgielnym tej potęgi jest majątek w postaci przejętych po złodziejsku nieruchomości w Warszawie. To jest źródło rzeczywistej władzy prezesa nad partią, wraz z porządkiem wyborczym, pozwalajacym trzymać w ryzach i posłuszeństwie stronnictwo, które dzięki temu składa się w większej częśi ze stada małych cwaniaczków albo baranów. Kaczyński nie ma dosyć charyzmy, autorytetu i sił witalnych, żeby bez tej kasy i bez administracyjnego kagańca wyborczego utrzymac to towarzystwo przy sobie i wykosić konkurencję. Stąd ,,demokRCJA" CZY RACZEJ PARTIOKRACJA BĘDZIE UTRZYMYWANA, A TAKŻE NIGDY NIENARUSZONE ZOSTANĄ RZECZYWISTE PODSTAWY MAGDALENKI - NAKRADZIONA W AFERACH OLBRZYMIA KASA , BO kACZYŃSKI TEŻ JĄ KRADŁ. oCZYWIŚCIE, DUŻA CZĘŚĆ DZIENNIKARZY I POLITYKÓW pIsU EJST ZA GŁUPIA, ŻEBY TO O KOŃĆA ZROZUMIEĆ I DOKŁĄDA TU SWOJE KOMPLEKSY WOBEC KRAJOWEGO I SWIATOWEGO PODWÓRKA MEDIALNEGO.

    pOZDRAWIAM pANA
    (PRZEPRSASZAM ZA BŁĘDY, ALE PISZĘ W DUŻYM POŚPIECHU)




    OdpowiedzUsuń
  19. Wtej chwili postawilbym na Mariana Kowalskiego, jako nastepnego prezydenta. Mowi tak ja mysle i mowi prosta prawde.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wojciech Miara - jak dla mnie to skoro już się tak śpieszysz to lepiej byś nie tracił czasu na pisanie. A szczególnie niesprawdzonych, ohydnych pomówień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jan Kowalski - czasem niestety zdarza mi się pisać w podróży, i kiedy wciśnie mi się caps lock niechcąco- zaraz potem muszę opuścić przedział - przepraszam za takie niechlujstwo, niezamierzone. Nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na ,,ty". Na zarzuty merytoryczne odnośnie nieruchomości odpowiadam w komentarzu do wypowiedzi Pana Aleksandra Ściosa, która zapewne niedługo będzie opublikowana.

      Usuń
  21. Niewątpliwie 22.lipca br można było być świadkiem operacji medialnej o charakterze linczu w najgorszym esbeckim stylu na osobie M.Kowalskiego i jego przyjaciołach z IPP.Tylko jedno medium,które poruszyło temat bezpośrednio po w rozmowie z gościem nie z mojej bajki,jest częściowo usprawiedliwione.Cała reszta tzn. media Sakiewicza/Rydzyka/Karnowskich zamilczały ten lincz kompletnie.Jedno z mediów należących do tzw.portali superkatolickich posunęło się oprócz przemilczenia skandalu z MK dodatkowo do tatuażowych sugestii w innym temacie.Taka zaś bezpośrednia zbieżność czasowa artykułu zawierającego tatuażowe sugestie z wcześniejszym wycofaniem z anteny TVP osoby MK pozwala mi wyciągnąć wniosek o zawoalowanej groźbie karalnej wobec osoby pana Kowalskiego również ze strony tego właśnie medium.Dlatego tzw.skład RMN w całości oraz władze tzw.tvp publicznej powinny być poddane testowi stałej presji dla umieszczenia IPP i MK na antenie TVP w paśmie rozsądnej oglądalności dla Polaków w kraju i zagranicą.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie

      Panowie M. Lappalainen, Wsojtek,

      Kto to jest Marian Kowalski?

      Pytam poważnie, bo nie chce mi się wierzyć,
      że chodzi SzP o sympatycznego pana kulturystę
      od pastora Chojeckiego i Korwina. Stali czytelnicy
      Ściosa nie powinni się nabierać na takie numery.

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Szanowna Pani Urszulo. Panowie Marian Kowalski i Paweł Chojecki dawno wyrośli z Korwina i obecnie uświadamiają swoich widzów i zwolenników co to za kreatura ten Korwin. Trochę mnie to dziwi, że najwidoczniej nie wie Pani o TV Idź Pod Prąd. Właściwie to można już mówić o ruchu IPP. Ja śledzę zarówno Pana Aleksandra i IPP. Obie inicjatywy uważam za szczere i wartościowe

      Usuń
    3. Szanowny Panie,

      Podtrzymuję swoją opinię o "obu inicjatywach". To w moim przekonaniu kolejna z "trzecich dróg", które wiodą na manowce. Przestrzegałabym przed pokładaniem w niej nadziei.

      Usuń
    4. Szanowna Pani, oczywiście może Pani pokładać albo nie pokładać nadziei w kim Pani chce. Zachęcam jednak do zapoznania się z "tematem" Idź Pod Prąd.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Właśnie prof.A.Nowak w swoim wywiadzie (w portalu braci Karnowskich) podążającym drogą duginizmu symbolicznie "wszedł do studia tvrepublika",które opuścił w proteście przeciw russkiemu propagandyście Kirianowowi w 2013r. Tymczasem sprzedajny kurs "nowojedwabny" pasa i szlaku chińsko-sowieckieg zabezpieczają właśnie russkie manewry na Bałtyku i russko-niemiecka gazrura Opal.Widać,że to było za mało dla rządzących koterii "z pojednania",więc zastosowali "bratnią pomoc" wobec IPP i M.Kowalskiego w formie cenzury prewencyjnej.

      Usuń
  22. Wojciech Miara,

    O ile gotów jestem się zgodzić, że "siła polityczna Jarosława Kaczyńskiego została zbudowana na fundamentach osadzonych w całości w porządku okrągłostołowym", to oskarżenia o "przejętych po złodziejsku nieruchomościach w Warszawie", są absurdalne i bezpodstawne.
    Będę zobowiązany, jeśli na na tym blogu nie będzie Pan wprowadzał w błąd czytelników, dywagując o rzekomych kradzieżach dokonywanych przez Kaczyńskiego.
    Stawianie takich zarzutów dużymi literami, nie czyni ich bardziej wiarygodnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksander Ścios,

      Szanowny Panie,

      przepraszam za niechlujną formę poprzedniego wpisu. Wielkie litery zamieniły mi się z małymi - a nie zdążyłem zmienić, w podróży - bardzo przepraszam.

      Nazywam ,,złodziejskim przejęciem" wykupienie przez Fundację Solidarność nieruchomości w Wwie za pieniądze z wielkiego kredytu uzyskanego w państwowym banku BEZ ŻADNYCH ŚRODKÓW WŁASNYCH (tym razem wyróżniam wielkimi literami celowo), w czasie ,kiedy szef Rady tej fundacji był akurat ministrem. Ten mechanizm finansowania wykupywania środków z majątku publicznego za pieniądze z państwowych banków był szeroko stosowany w latach dziewięćdziesiątych i końcówce osiemdziesiątych przez czerwoną i ,,solidarnościowo"-udecką nomenklaturę. Fakt, że odbywało się to pozornie zgodnie z literą prawa (ale nie do końca - bo należałoby przyjrzeć się przepisom o niegospodarności w kontekście udzielania niezabezpieczonych kredytów przez banki państwowe) nie może zmienić oceny społecznej ,a nie jedynie prawnej, takich operacji, jako złodziejskich. Beneficjentów tych manipulacji łączy wg mnie do dziś solidarność właśnie złodziejska: dlatego za rządów pierwszych i obecnych pana Kaczyńskiego nie rozliczono żadnej z wielkich afer.

      Mam też do Pana pytanie (jeżeli uważa Pan procedurę uzyskania kredytu przez Fundację Solidarność za zgodną z prawem i standardową): jakie szanse na uzyskanie kilkumilionowego kredytu z państwowego banku BEZ MAJĄTKU WŁASNEGO I ODPOWIEDNIEGO ZABEZPIECZENIA miał w latach dziewięćdziesiątych powiedzmy mój ojciec, mały przedsiębiorca, który chciałby wykupić, dajmy na to, wielkie państwowe zakłady mleczarskie w Stargardzie bez własnej kasy? Czy takie same, jak minister Jarosław Kaczyński na wykup nieruchomości w Warszawie?

      Pozdrawiam Pana

      Usuń
  23. Kazimierz B.,

    Nim partia pana Kaczyńskiego doszła do władzy, napisałem na blogu, że w rządach tej ekipy nie pokładam nadziei na odzyskanie wolnej Polski.
    Od chwili, gdy z ust prezesa PiS padły zapewnienia: " Nie możemy w tej chwili myśleć o żadnym rewanżu, o żadnym odwecie. Musimy myśleć tylko o jednym: jak Polskę dobrze zmienić! ", " Nie idziemy do władzy po odwet czy wyrównanie rachunków. Idziemy po to, by uczynić to, co jest potrzebne" oraz deklaracje o woli " umacniania " i " szanowania roli opozycji", było pewne, że ta partia nie ma intencji naruszenia układu komunistycznego.
    Nie wiem, co Pan rozumie pod określeniem "obalenie komuny", ale żadne z działań PiS podjętych na przestrzeni ostatnich dwóch lat, nie wpisuje się w taki zamysł.
    Również "kosmetyka" dotycząca tzw. wymiaru sprawiedliwości, która "rozpętała wojnę" lecz nie wygrała nawet najmniejszej potyczki.
    Nie zaskakuje mnie więc postawa PiS-u, lecz nieświadomość (by nie nazwać tego inaczej) wyborców i wiara, że partia wyrosła z systemu politycznego III RP, byłaby zdolna do obalenia przestępczego monopolu.

    A skoro poruszamy dziś temat największego męża stanu - Marszałka Józefa Piłsudskiego, pozwolę sobie nie zgodzić się z tezą, iż "nie byłby w stanie zapobiec temu co się z Polska wyprawia. Inne czasy, inna sytuacja międzynarodowa".
    Wielokrotnie pisałem, że naszym największym problemem nie jest siła owej "opozycji", lecz bezmierna słabość "strony patriotycznej" oraz uleganie mitologii demokracji. Tak dalece, że zajęła ona miejsce dążeniu do wolnej i niepodległej Rzeczpospolitej.
    Piłsudski nie znał takich ograniczeń, dlatego rozprawa z kilkuset osobową grupką głównych "opozycjonistów" zajęłaby mu tyle czasu, ile trzeba poświęcić na aresztowanie tej antypolskiej zbieraniny.
    Ponieważ II Rzeczpospolita odrzucała wszelkie postawy klientelistyczne i zwalczała ingerencję „czynników zewnętrznych”, żaden polski polityk, a tym bardziej twórca wolnej państwowości, nie przejmowałby się jazgotem "wspólnoty europejskiej".

    Pozdrawiam Pana

    OdpowiedzUsuń
  24. Maski spadły. Mamy w Belwederze WSI-bis.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czy może być gorsza rekomendacja dla polityka niż wskazanie przez komputer (w głowie) Kaczyńskiego?

    OdpowiedzUsuń
  26. A propos nagłaśniania wybryków opozycji. To działa tak. Gdyby nie „nasze, niezależne, prawicowe, patriotyczne” media i komentatorzy to ja nawet nie wiedziałbym, że p. Dudę nazywają Adrianem. To z tych źródeł poznałem to przezwisko. To tylko przykład jak, świadomie czy nie, promuje się i utrwala każdy, nawet tak błachy przekaz przeciwnika.
    Nie ma to znaczenia ale śmieszne jest podwójnie bo Duda, jako bożyszcze wyborców PiSu był, jak to zauważyliśmy, atakowany symbolicznie, dla niepoznaki i przez nie do końca poważne i wtajemniczone ośrodki. A mimo to rezonowano obraźliwe w intencjach określenie by… się utrwaliło.

    A że Duda „bolkuje” (i blokuje) to było widać dużo wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  27. Z uporem maniaka zapytam: czy wszystko co PiS robi w sprawie sądów (i nie tylko), to teatr?

    OdpowiedzUsuń
  28. I jeszcze jedno podobieństwo z Bolkiem: Duda jest pośmiewiskiem. Targowicy.

    OdpowiedzUsuń
  29. A JEDNAK SIĘ ODWAŻYŁ!

    Panie Aleksandrze,

    Jak się okazuje tylko Pan od początku się nie mylił w ocenie prezydenta Andrzeja Dudy (złośliwi nazywają go już: Kornhauser-Duda), który wzorem czerwonych poprzedników postanawia od dziś ZDECYDOWANIE kontynuować ich linię tzw. "prezydenta wszystkich Polaków" (ze szczególnym uwzględnieniem równiejszych z "lepszej kasty").

    W maju 2015, kiedy wszyscy przeżywaliśmy jeszcze euforię z powodu wyboru "naszego kandydata" zadał Pan na blogu szereg znakomitych "NIEBEZPIECZNYCH PYTAŃ"- KLIK. Artykuł sprzed 2 lat gorąco polecam dziś wszystkim czytelnikom!

    Jednak w szczegółowej sprawie ustaw o SN i KRS, kierując się zapewne logiką, kilka dni temu przewidywał Pan, cyt. Nie sądzę, by Duda zdecydował się na taki krok. Nie jest to potrzebne, bo cel – sparaliżowanie „reformy sądownictwa” został już osiągnięty. Swoim zachowaniem prezydent potwierdził też (przed układem III RP) że jest wiernym strażnikiem ich interesów. Duda może zatem podpisać ustawę i -tym samym, zarobić kolejne punkty sondażowe, a nawet zasłużyć na wzrost „zaufania” wśród elektoratu PiS. KLIK

    Jak Pan myśli, co spowodowało, że Andrzej Duda postanowił pójść tym razem va banque i zdecydowanie przeciął rzekomo nierozerwalną pępowinę łączącą go "na wieki" z PiS i uzależniającą od Prezesa JK.

    Czyżby w międzyczasie został tak mocno "osadzony"...?

    Kończąc:

    Koledzy z żelaznego elektoratu PiS po pierwszym oszołomieniu, mówią mi dziś, że tym samym AD "ma z głowy" kolejną kadencję, bo PiS go już na pewno nie wystawi. Milczę, bo gdybym odpowiedziała, że według mnie jest akurat odwrotnie i swoim posunięciem naszpanprezydent zapewnił ją sobie na mur (tyle że u tych, którzy od 30 lat "NAPRAWDĘ ROZDAJĄ KARTY W TYM KRAJU"), a o drugą kadencję powinien się zacząć martwić PiS - znów zostałabym odsądzona od zdrowych zmysłów. :) - Bardzo jestem ciekawa Pańskiej opinii.

    Czyżby zapowiadały się znów nudne i obłudne czasy? Powyższy scenariusz przerabiamy przecież cyklicznie od "prezydentury" TW bolka.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postawa właściwa człowiekowi, któremu wydawało się zawsze, że jest porządny. "Porządność", która wynikała z braku okazji do bycia nieporządnym. Teraz to ja dopiero rozumie, dlaczego Jezus wolał "jeść z celnikami".
      pozdrawiam.

      Usuń
  30. Aleksander Ścios:

    "Duda może zatem podpisać ustawę i -tym samym, zarobić kolejne punkty sondażowe, a nawet zasłużyć na wzrost „zaufania” wśród elektoratu PiS."
    -------------------

    Szanowny Panie Aleksandrze,

    No i nie podpisał. Jedyny, który nie jest zaskoczony, to Antoni Macierewicz. Jakież to znamienne...

    Po sieci rozniosła się wieść o jakimś kolejnym okrągłym stole, czyżby powtórka z rozrywki, jakaś kolejna nocna zmiana?

    Dla mnie staje się jasne, dlaczego PiS nie "sprostował" antypolskiej ustawy 1066.

    Bardzo jestem ciekawy Pańskiej analizy tego zdarzenia - w co i kto z kim gra w tej grze...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Podoba mi się kompendium wiedzy o sądownictwie w PRL i IIIRP przedstawione tu (Rachoń, zapowiedź „Minęła 20”) :
    KLIK

    Żołnierze Niezłomni zabijali funkcjonariuszy pierwszej, drugiej, trzeciej czy czwartej władzy zbrodniczego, obcego reżimu narzuconego przez sowietów.
    Jak już było tu pisane, dzisiaj „strzelanie” do funkcjonariuszy, spadkobierców i kontynuatorów obcego reżimu musi wyglądać inaczej: ostracyzm, pozbawienie przywilejów, osądzenie ich wykroczeń.
    To byłoby minimum, które zaczęłoby przypominać sprawiedliwość – brakowałoby jeszcze wynagrodzenia krzywd wyrządzonych pokrzywdzonym. Myślę, że przepadek majątku niektórych, najbardziej gorliwych sędziów na rzecz pokrzywdzonych w najbardziej ewidentnych, politycznych, nie budzących wątpliwości sprawach byłby właściwym rozwiązaniem w tym wypadku.
    Póki co projekt zakładał przejście wskazanych sędziów w stan spoczynku z pozostawieniem pełnego uposażenia. To bardzo niesprawiedliwe by ktoś kto nie pracuje dostawał pełne wynagrodzenie ale jest to jakiś symboliczny gest na początek.


    Czyszczenie stajni Augiasza nie odbywa się w wyniku szerokiego kompromisu świń, rogacizny, szczurów, robactwa i ludzi. Prezydent Duda sparaliżował niezbędne czyszczenie sądów już na etapie wprowadzania swoich poprawek. To co zrobił dzisiaj to jeszcze głębsze taplanie się w gnoju. Cóż jego wybór, jego preferencje, jego uformowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Marcinie,
      ..... jego UWormowanie. I prawie wszystko jasne.

      Usuń
  32. Antoni Macierewicz, program "Minęła 20", TVP Info, 12.01.2017

    (po wylądowaniu w Polsce pierwszej, 300-osobowej grupy wojsk amerykańskich):

    "Jałta się skończyła. Można powiedzieć, że ustalenia, które uwarunkowały istnienie państwa polskiego od decyzji sowieckiej, a które sprawiły, że nawet jeszcze lata po roku 1989 musieliśmy się nieustannie zastanawiać, czy Rosjanie nie postawią weta wobec tego lub innego działania, czy rzeczywiście możemy podejmować wszystkie rozstrzygnięcia, jaki są dobrem narodu – to się skończyło. Weto rosyjskie na terenie Europy Środkowej, w Polsce, tym samym raz na zawsze się zakończyło"

    Pan Antoni nie miał racji.

    Weto Andrzeja Andrzeja Dudy można było przewidzieć, gdy zapowiedział spotkanie z sędzią Gersdorf. Niemożliwe, żeby prezydent nie znał przeszłości tej pani, zarzutów jakie na niej ciążyły. Ale można było przewidzieć to veto jeszcze wcześniej: gdy Duda zapowiedział, że chce zmiany w systemie głosowania do KRS na 3/5 i zaczął flirtować w tej sprawie z partią Kukiza, bez której 3/5 nie dałoby się osiągnąć.
    Czytelnikom znakomitych i jakże trafnych analiz Aleksandra Ściosa nie trzeba tłumaczyć, że oznaczało to wskazówkę o silnym zaangażowaniu się w decyzję Dudy "niektórych, innych środowisk".

    Trzeba zatem na koniec zacytować człowieka, który dziś na antenie RMFu chełpił się decyzją Dudy niczym własną, a na zakończenie wywiadu nie mógł się powstrzymać, żeby nie wypowiedzieć takich słów:

    "Według mnie, [Duda] ma jeszcze pole manewru zarówno w stosunku do własnego zaplecza politycznego, PiS-owskiego, jak i w stosunku do niektórych innych środowisk. Myślę, że to nie jest przypadek, że pan prezydent Duda zrobił parę gestów pod adresem środowiska pana Kukiza. Było widać pewną wzajemność, bo pan Kukiz również wyrażał się jak najlepiej o panu prezydencie Dudzie i jego poczynaniach".

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-komorowski-w-andrzeju-dudzie-zwyciezyla-osobista-ambicja-poz,nId,2420866

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Kazefie,

      Dawno twierdziłem, że Komorowskiego warto słuchać. Ten człowiek cierpi na "refluks słowny", czyli ma problemy z zatrzymaniem treści, które ktoś mu powierzył.
      Sugestia zawarta w cytowanej przez Pana wypowiedzi BK może świadczyć, że prezydentowi Dudzie przewidziano rolę budowniczego "nowej prawicy". Wykorzystanie w tym celu projektu P.Kukiza i kilku innych "systemowych antysystemowców", byłoby logiczne.

      Pozdrawiam

      Usuń
  33. off topic
    Lat temu kilka spróbowałem komentowania na blogu Ściosa w Salonie 24. I wówczas po tej pierwszej próbie zostałem zbanowany. Było mi przykro, bo... chciałem przecież dobrze broniąc w jakiejś tam kwestii poglądu M.Jurka. Dlaczego to wspominam? Bo dzisiaj chcę serdecznie podziękować za tego bana. Oto przed chwilą właśnie dowiedziałem się iż "pobożny" M. Jurek popiera weta. Korwin również nie zawiódł wierny swojej amoralności. Również szef KEP JE Gądecki wysyła listy dziękczynne za weta do męża swojej żony...
    Ludzie!!! Ile jeszcze podłości zdeponowano w tej naszej nieszczęśliwej krainie?? Jak wielu jeszcze nienawidzących Polski dostało się pod przysłowiowe żyrandole??

    OdpowiedzUsuń
  34. ...i jeszcze Szeremietiew. Czemu ja się dziwię ??

    OdpowiedzUsuń
  35. Pani Urszulo,

    Kilka miesięcy temu, Pan Przemek Łośko napisał w jednym ze swoich wyśmienitych komentarzy:
    „Co robią Polacy? Polacy kłamią. Przede wszystkim bezlitośnie łżą. Okłamują siebie samych, okłamują się nawzajem, poją kłamstwem dzieci. Dla wygodnego życia są gotowi kłamać na zawołanie w pracy, w szkole, w domu. Równie cenny jest dla Polaków tak zwany święty spokój. Aby taki spokój zachować Polacy kłamią w tych samych miejscach: w pracy, w szkole i w domu.
    Kłamią prawie wszyscy. Dodatkowym bodźcem do zachowania iluzji jest pragnienie zachowania spójności wyborów oraz strach przed popadnięciem w śmieszność, bo śmieszność w Polsce zawsze kończy się wykluczeniem i samotnością. Popadnięcie w śmieszność może uniemożliwić przetrwanie w roli, na stanowisku, w szczególnych przypadkach - w życiu.”

    Chciałbym wrócić do myśli zawartej w tym komentarzu, bo dzisiejsza decyzja A. Dudy i związane z nią reakcje naszych rodaków pokazują, jakie są skutki tej ulubionej przypadłości Polaków.
    Przez ostatnie dwa lata żyliśmy w wielkim kłamstwie. Tak wielkim, że mimo dziesiątków wydarzeń i faktów, które powinny alarmować, nie dopuszczało możliwości stawiania ważnych pytań ani formułowania krytycznych ocen.
    Czytałem dziś setki wypowiedzi czytelników „wolnych mediów”, w których padały ciężkie słowa pod adresem pana prezydenta. Można było odnieść wrażenie, że weto Andrzeja Dudy wywołało społeczny wstrząs i otworzyło oczy wyborców PiS na jakąś nową (i nieznaną wcześniej) rzeczywistość.
    Ale mam też w pamięci słowa równie ciężkie, kierowane pod moim adresem. Naczytałem się ich niemało w czasie tych dwóch lat, gdy próbowałem pokazać inną, odartą z propagandy i mniej świetlaną postać pana prezydenta.
    Zastanawiam się więc – co takiego zobaczyli dziś oburzeni wyborcy PiS, czego nie można było dostrzec wcześniej?
    Gdzie byli ci ludzie, gdy pan Duda tchórzliwie ignorował apele dotyczące wznowienia śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego, gdy odmawiał uhonorowania Ryszarda Kuklińskiego, gdy chronił Aneks i środowisko B.Komorowskiego, gdy nakręcał „esbecki gambit” wymierzony w ministra Macierewicza i usilnie pracował nad osłabieniem efektów szczytu NATO, gdy otaczał się esbeckimi spółkami ochroniarskimi i konserwował „komorowszczyznę” w BBN?
    „Kłamstwo dla wygodnego życia” przesłoniło wydarzenia, które w porę dostrzeżone, analizowane i nagłośnione, pozwoliłyby uniknąć hańby dzisiejszego dnia. To samo kłamstwo, głoszone przez cwaniaków z rządowych „wolnych mediów” sprawiło, że słaby, mierny i uwikłany w różne zależności polityk Duda, nigdy nie miał szans zmierzyć się z prawdą o sobie i swojej prezydenturze.
    Żył i żyje „pod kloszem”. To kłamstwo sprawiło, że z tchórza uczyniono herosa, z konformisty – patriotę, ze słabeusza – męża stanu.
    Kto to sprawił? Oni, Obcy, czy my sami?

    cdn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałem kiedyś, że wygrana Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich była wydarzeniem nieweryfikowalnym - w tym sensie, że nie wynikała z logiki działań układu mafijnego III RP i nie można było jej zaakceptować (przewidzieć) na podstawie wiedzy o istniejących mechanizmach.
      Weryfikacja mogła nastąpić tylko wówczas, gdybyśmy a priori przyjęli, że ta kandydatura i ta wygrana stanowią element strategii wpisanej w mafijną logikę – czyli przyjęli hipotezę niemożliwą do dowiedzenia w roku 2015.
      Duda, jako kandydat „czysty”, wystawiony przez obóz polityczny, opierający swoje rachuby na rządach prawa i demokracji, nie miał prawa wygrać.
      Duda, jako kandydat „zatwierdzony” i wystawiony na mocy paktu między różnymi grupami wpływu – musiał wygrać.
      Mechanizm kłamstwa – wszechobecny w realiach III RP sprawił, że po tej wygranej został „skazany na sukces”.
      Przypomniała Pani o moich „Niebezpiecznych pytaniach” z maja 2015 roku. Dziś napisałem, że uzyskuję na nie odpowiedzi, bo każde wydarzenie, w którym poznajemy prawdziwe oblicze „namaszczonego” prezydenta pozwala śmielej zmierzyć się z pytaniem – dlaczego?

      Dzisiejsza decyzja pana Dudy ma kolosalne znaczenie. Nie dlatego, jakoby projekt „reformy sądownictwa” PiS był tak doskonały, a prezydent go pogrzebał, ale z tej przyczyny, że wybraniec J. Kaczyńskiego dokonał niezwykle czytelnego wyboru – stanął po stronie układu mafijnego III RP. Zrobił to na tyle spektakularnie, że nawet rozciągnięty nad nim parasol ochronny, zaczął przeciekać. Na monolicie pojawiła się rysa, która z każdym miesiącem będzie powiększana i pogłębiana.
      Ta decyzja pokazuje granicę, poza którą „dobra zmiana” nie ma prawa wykraczać. Pokazuje też rolę ośrodka prezydenckiego – jako strażnika i gwaranta interesów układu mafijnego III RP, a zatem taką rolę, jaką do 2015 spełniał B. Komorowski.
      To, z kolei, mocny dowód ciągłości wpływów środowiska, które po kwietniu 2010 wywindowało „necandusa” na stanowisko prezydenta, a pięć lat później zadbało o „godnego” następcę. Nie było to środowisko tzw. Platformy Obywatelskiej.
      Decyzja o wecie jest ważna, bo uświadamia nam, że „nowe rozdanie” z 2015 ma swoich akuszerów i mocodawców. Na tyle mocnych, że potrafią sprawić, by prezydent „odkrył karty” i otwarcie ingerował w projekty polityczne PiS. Reakcje pana Dudy doskonale pokazują obszary „wrażliwe” dla interesów tego środowiska.
      „Wybudzenie’ prezydenta nastąpiło podczas ataku na Antoniego Macierewicza i próby pokrzyżowania projektów zmian w Siłach Zbrojnych. Obecne „wzmożenie” obserwujemy, gdy zagrożony został podstawowy system mafijnego organizmu – tzw. wymiar sprawiedliwości, z którego usług komuna i jej sukcesorzy czerpią prawo do zarządzania III RP.
      Podobnie, jak Duda wie, gdzie i kiedy ma bywać, tak bezbłędnie reaguje w imię interesów układu, który wyniósł go do roli prezydenta.
      Nie potrafię powiedzieć, czy pan prezydent ma za zadanie stworzyć własne zaplecze i powołać „nową” siłę polityczną i przyznam, że niewiele mnie to obchodzi.
      Cokolwiek zrobi ten „projekt pijarowski” i jakimi jeszcze zaskoczy nas decyzjami, obciąża to konto prezesa PiS i tej formacji.
      Dywagowanie o „konflikcie” PiS-prezydent jest pozbawione sensu. J.Kaczyński musiał wiedzieć - kogo i dlaczego „namaścił” na następcę Komorowskiego. A skoro wiedział, miał też świadomość, przez kogo i w jakim celu rozgrywane jest „nowe rozdanie” (osłaniane bredniami o zwycięstwie demokracji) i musiał brać pod uwagę konsekwencje swojej decyzji.
      Nie ma więc konfliktu na tej linii i nie warto ulegać obecnej propagandzie.
      Jest natomiast próba przekroczenia granicy i oczekiwanie, że prezydent „przymknie oko”. Jarosław Kaczyński po raz enty stał się zakładnikiem własnych błędów, a my wszyscy – płatnikami i ofiarami jego wyśmienitych „strategii”.


      Pozdrawiam Panią

      Usuń
    2. Witam.
      Co takiego zobaczyli oburzeni wyborcy PiS? Bo o sądy IIIRp musiał jeśli nie bezpośredno to chociaż pośrednio - poprzez doświadczenie bliskiej, dalszej rodziny, znajomego, sąsiada - otrzeć się nawet najbierniejszy wyborca PiS.
      WSI to jakies S-F, aneks równie odległa sprawa nie dotyka na codzień, ale sądownictwo uwiera w dupy przeciętnych obywateli każdego dnia. Zaraz zaraz ile mówił Sklepowicz z dosc ciekawa przeszloscią, o ktorej można wyczytać na stronie IPN? Kilka mln spraw( nie pamiętam w jakim przedziale czasowym!<====== wczoraj w "minęła 20"). Tyle spraw obywatele przerabiają w sądach.

      Podobne zjawisko wystąpiło po temacie szczepien i NOP w Rozmowach niedokonczonych. Ojciec prowadzący nieopacznie, naiwnie zawierzył Gosciowi z Sanepidu sympatyzującemu z PiS i puscił w eter sygnal o nadwrażliwych i nieodpoiedzialnych rodzicach, ktorzy pozbawiają swoje dzieci dobrodziejstw jakimi są szczepiionki z ...rtęcią!
      Od tej pory zauwazylam to ja i moi znajomi, ze juz kilka miesiecy - czas od daty emisji - radio to wyjatkowo, niebywale, przerazliwie, wręcz panicznie apeluje o darowizny!

      pozdrawiam i dziękuję również za Pana twitty. Dzięki nim wychodzę w najbliższym otoczeniu jeśli nie na prorokinię to na osobę z doskonałą intuicją! ;)

      Usuń
  36. Podobno premier Olszewski poparł weto.
    KLIK

    Jeśli to nie fake albo starość to przypomnę jak to się robi, w sprawie błędów, wątpliwości, zastrzeżeń i czekania na lepsze rozwiązania:

    - Panie ministrze wczoraj sejm przyjął uchwałę o agentach, o współpracownikach. Ta uchwała z moralnego punktu widzenia i… z innych jeszcze perspektyw jest bardzo potrzebna i rozsądna.
    Natomiast jeśli uczynimy z tego walkę polityczną, jeśli pozwolimy na posądzanie, na niesprawdzone wiadomości - a pamiętajmy, że tu można wszystko zrobić – jeśli nie damy szans obrony to będzie największe zwycięstwo służby bezpieczeństwa martwej ale czynnej. I dlatego ja panu dzisiaj wręczę pismo, w którym powiem o tym co myślę i poproszę pana o wielkie…, wielkie zastanowienie by nie popełnić błędu by nie dać jeszcze raz służbie bezpieczeństwa zwycięstwa.
    Pogrążymy się w dziesięciolecia jeśli zrobimy to źle. A zrobić to musimy, ja się z tym zgadzam.
    […]
    Panie ministrze, gdyby nawet dali tylko prezydentowi takie decyzje to powiedziałbym, że parlament jest nieodpowiedzialny. To jest zbyt skomplikowana sprawa
    by rząd, by nawet prezydent, którego naród wybrał mógł decydować bez konstrukcji jak to ma być wykonane, bez możliwości odwołania, udowodnienia i opuszczenia tej sprawy na dół gdzie będą się…, gdzie będą różne grupy, rodziny się posądzać. Proszę pana, bardzo szeroka uchwała, bardzo nieprecyzyjne wykonanie co może być wielkim nieszczęściem dla Polski. Ja ostrzegam pana i proszę o wielkie zastanowienie – ja w piśmie zresztą to podam – bo pan dobrze wie, panie ministrze w latach 70-ych co było robione, jakie podrzutki, jakie rzeczy jeszcze do dzisiaj krążą.
    - TW Bolek prezydent IIIRP w sprawie lustracji dnia 4 czerwca 1992 roku w rozmowie z min. Antonim Macierewiczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady. Nie można zrównywać Premiera Olszewskiego z Bolkiem.

      Usuń
  37. Panie Aleksandrze,

    Bardzo dziękuję za obszerną odpowiedź. Pozwoli Pan, że zanim ją dokładnie przemyślę i odpowiem, zasygnalizuję wypowiedź min. A. Macierewicza w nadawanych w tej chwili w RM "Rozmowach niedokończonych", których właśnie słucham.

    Spisuję ze strony http://www.radiomaryja.pl:

    A. Macierewicz w TV Trwam: opozycja nie szuka debaty [oglądaj na żywo]
    24 lipca 2017 22:09/w Informacje, Polska

    Ci ludzie nie szukają debaty, oni szukają awantury – powiedział o opozycji i środowiskach przeciwnych reformie wymiaru sprawiedliwości minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. Szef MON jest gościem trwających na antenie TV Trwam „Rozmów niedokończonych”.

    Niechętnie używam sformułowania opozycja – przyznał polityk, nawiązując m.in. do protestów trwających wciąż przed pałacem prezydenckim.

    – Opozycja to jest układ w systemie parlamentarnym polegający na dyskusji, na debacie, na znajdowaniu wspólnych rozwiązań, nawet jeśli się różnimy, a ci ludzie nie szukają żadnych wspólnych rozwiązań. Ci ludzie nie szukają debaty, oni szukają awantury. Oni nas nieustannie prowokują. Robią wszystko, żeby doprowadzić do awantury – przekonywał Antoni Macierewicz.

    Minister obrony narodowej ocenił, że ta „bezprzykładna presja” jest rodzajem wojny hybrydowej „bazującej na dezinformacji i na presji, mających charakter przemocy”.

    – A że ta presja jest skuteczna, że oni tą właśnie metodą uzyskali zasadnicze ustępstwo i zablokowanie przemian w Polsce. Otóż, niech się tak nie cieszą – my zrobimy wszystko, żeby te przemiany zostały zrealizowane – zapewnił szef MON.

    Oprócz tematu reformy sądownictwa minister obrony narodowej mówi o militarnym bezpieczeństwie Polski.

    RIRM

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/polska-informacje/a-macierewicz-tv-trwam-opozycja-szuka-debaty-ogladaj-zywo/

    OdpowiedzUsuń
  38. Chciałem coś dodać do dyskusji, ale po komentarzu Gospodarza ( 24 lipca 2017 23:02 ) uznałem, że w całości wyczerpuje on również mój pogląd na sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  39. Witam.

    Wczytałam się ponownie w Pański wpis sprzed 2 lat: "NIEBEZPIECZNE PYTANIA".

    I pod tym wpisem jest taki komentarz.

    meewroo28 maja 2015 16:20
    Pierwsze będą dwie możliwości, najbardziej ogólne:
    1. Duda to ich człowiek, wymienili zużyty model. Wygrali. Przy całej ostrożności - fałsz
    2. Duda to nie ich człowiek i na pół dekady tracą prezydenta, a układ się destabilizuje. Przegrali. Spieprzyli to. Przy całej ostrożności - prawda.

    Wtedy do głowy by mi nie przyszło, by w pierwszym pkt napisać PRAWDA, a w drugim FAŁSZ, a dziś?
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  40. 1/2
    Coś Państwu napiszę. I jak czasem niewiele potrzeba, by nie było tego "tu i teraz".
    „Kilka metrów przed drzwiami ziemianki zaczynał się krzaczasty gąszcz… (…). Pchnął lekko zmurszałe wejście i oczom chłopca ukazało się ciemne wnętrze, którego nie potrafił dobrze obejrzeć dopóki nie przywykł do ciemności. (…) Zamknął za sobą dokładnie drzwi (…). Zdjął kilka desek z kamieni i ułożył sobie je na ziemi. Przygotował sobie w ten sposób legowisko (…). Szybko jednak zmorzył go sen twardy i głęboki (…).
    Spał snem kamiennym (…). Ile czasu spał, nie wiedział, nagle przez sen jeszcze, usłyszał jakiś chrobot i to blisko niego. Uniósł się lekko na swoim posłaniu i przez chwilę nasłuchiwał, chcąc rozeznać, co słyszy, nagle zerwał się i aż krzyknął przerażony, zatykając sobie jednocześnie usta ręką:
    - Boże mój!
    W mroku ziemianki, prawie tuż obok siebie, zobaczył leżącą postać. Pomimo rumoru, jaki Józef zrobił, zrywając się gwałtownie, obcy spał.
    - Nie musi być groźny – pomyślał chłopak. – Spałem jak wszedł i nic mi nie zrobił… schował się tak jak ja, uciekając przed deszczem – uspokoił się całkiem rozważnie, nie wpadając w panikę. (…).
    Obcy był bardzo schludnie ubrany, nie wyglądał na obwiesia ani na dziada. Sprawiał wrażenie niewiele starszego od Józefa. Buty miał solidne i przykryty był równie dobrą, jak dla wędrowca, peleryną. Na twarzy miał zarost, jasne wąsy i brodę, bokobrody, ale nie rosnące byle jak, tylko uregulowane, a brwi zrośnięte. (…) z ust śpiącego wydobywały się niewyraźnie brzmiące słowa.
    - co się dzieje, pijany czy co?
    Józef powolutku nachylił się w kierunku śpiącego, chcąc sprawdzić, czy czuć alkohol, począł jednak, że od znajomego bije gorąco, sięgnął ręką do czoła obcego i po chwili zrozumiał, że jest on w malignie.
    (…) Sięgnął po swoja pelerynę i otulił chorego. (…) Znał sposoby na ból i gorączkę i wiedział, jak jej zaradzić (…).
    _ Masz ty człowieku szczęście, że na mnie trafiłeś – mruknął po cichu sam do siebie, nie przestając pracować. (…) Potrzebował zagotować wodę. (…) Do cynowego kubka wsypał szczyptę suchej, sproszkowanej kory wierzbowej (…). Nie gorącym, ale jeszcze bardzo ciepłym naparem spróbował napoić chorego. Nie było łatwo, bo chory w malignie machał rękami, wyrywał się, jakby przestraszony i nie pozwalał się unieść. Józef spróbował, więc innego sposobu. Wziął delikatnie rękę leżącego i zaczął tłumaczyć:
    - Słuchaj, człowieku! Jesteś chory, masz gorączkę, majaczysz. Chcę ci pomóc, podam ci lekarstwo, musisz je wypić (…). Chory zaczął posłusznie pić. (…). Minęła noc, minął dzień i kolejna noc.
    Józef rano i wieczorem podawał nieznajomemu lekarstwo. (…). Dużo się modlił i rozmyślał, czuwając przy chorym. (…).

    OdpowiedzUsuń
  41. 2/2

    Kolejna noc minęła, aż obudził go głos nieznajomego:
    - gdzie ja jestem?! Kto tu?! (…).
    - Ktoś ty?! Spytał twardo i surowo.
    - Zdrowie ci ratowałem. Nie bój się – uspokajał chorego…
    - Dziękuje ci, pomogłeś mi, przepraszam.
    - nie ma za co, niech ci na zdrowie wszystko wyjdzie, a ty kto?
    (…) mnie wołają Józef.
    - Hehehe, mnie też Ziuk – nieznajomy zaśmiał się szczerze. (…).
    Chory często obserwował Józefa, czasem coś podpytał, a to czy mu dobrze na świecie, czy wszystko mu się podoba, a czy chciałby coś zmienić, a jeżeli, to jakim sposobem?
    Józef czuł, że chory nie jest biedny, że nawet leżąc, chętnie rządzić lubi i jest władczy, wymaga posłuszeństwa. (…)
    Spędzili razem w ziemiance cztery dni i rozstali się, a każdy poszedł w swoja stronę. Na pożegnanie Ziuk wyciągnął rękę do Józefa i pod wąsem mruknął zdawkowe podziękowanie.
    - Dziękuję za troskę. Jakbyś był kiedy w potrzebie, to zwróć się do mnie – i ruszyli w swoje drogi. (…)
    Nie szedł już przez targ, nie chciał spowalniać tempa przez zatrzymywanie się i oglądanie wystawionych na sprzedaż towarów. Nagle mignęła mu znajoma twarz.
    Józef zamarł przed słupem ogłoszeniowym – przed oczami miał zdjęcie Ziuka. Kolana zaczęły mu drżeć ze zdenerwowania, nie mógł się mylić, to był Ziuk.
    - Może się mylę, może tylko podobny, może to przypadek – uspokajał rozbiegane myśli. – O Boże, list gończy – kołatało mu się po głowie – list gończy, o Boże mój! Ziuk, coś ty zrobił? Państwowy przestępca!!!???
    Józef Piłsudski, szlachcic – czytał spiesznie.
    - Musiałeś tym zaborcom zaleźć za skórę, biedaku. Może ci się uda uciec, oby ci się udało, dopomóż Boże – modlił się o Ziuka, prosząc Boga o pomoc i starał się nie dać poznać po sobie jakiegokolwiek przejęcia. Wstrząśnięty, udając obojętność, minął słup i na początku szedł wolno, by po chwili przyspieszyć (…).*

    *- fragment pochodzi z książki: „Kresy i bezkresy” – Jadwigi Czechowicz.

    OdpowiedzUsuń